ACTA – czy ktoś to w ogóle czytał?

Witam, wpis ten będzie jednym z tych dających sporo do myślenia… Głośno było w ostatnich miesiącach na temat ratyfikowania umowy międzynarodowej mającej na celu zwalczanie rozpowszechniania piractwa.

Wszelkiej maści strajki, demonstracje były niemalże na porządku dziennym. W tym momencie chyba wszystko jakoś się to uciszyło, jednak spokój ten trwał będzie prawdopodobnie do momentu w którym rząd znowu nie zacznie wznawiać procesów zmierzających do wprowadzenia tego paktu w naszym kraju. Warto podkreślić, że w tym momencie wszelkie procedury zostały przerwane. Tak przynajmniej podawał rząd.

W tym wpisie chciałbym się jednak zająć kwestią podstawową tzn treścią samego porozumienia. W moim przekonaniu więcej niż 90 % manifestujących i innych przeciwników nie miało treści tego dokumentu w rękach. Wszystkie te sprzeciwy mogły wziąć się z tego, że przykładowo Janek usłyszał od Monisi, że mają nam zrobić cenzurę internetu, Monisia od Basi, że nie będzie można wrzucać filmów na Youtube, Basia od Przemka, że nie będzie można ściągać pirackich gier i filmów itp. A skoro tyle młodych ludzi jest przeciwko temu porozumieniu, to dlaczego miałoby ono być dobre. Trzeba z nim walczyć! – tak myśli sobie przeciętny nastolatek i osoba w młodym wieku w naszym kraju.

Nie jestem w tej kwestii ani po jednej, ani po drugiej stronie barykady, jednak zachęcam protestujących i przeciwników porozumienia do przeczytania jego treści. Przepraszam za polityczny styl tego wpisu, ale kwestia ta nie dawała mi spokoju od dawna. Jak zwykle zapraszam do dzielenia się swoimi komentarzami.